Dzisiaj poszliśmy do kina i do galerii. Liam ciągle każe mi mieć przy sobie pistolet i nie oddalać się. Trochę to ograniczające, ale cóż. Wolę to niż umrzeć z rąk mafii tak jak moi rodzice. Chłopcy uczą mnie korzystać z broni i trochę prowadzić. Coraz lepiej mi to wszystko wychodzi. Za tydzień będę zdawała prawo jazdy. Jakoś wszystko się powoli układa...
Kilka miesięcy później
Dzisiaj jest dwudziestego sierpnia. Od czasu wyjechania z Japonii byłam przez nich szkolona na szpiega. Jak na razie jestem na poziomie nisko zaawansowanym, ale to mi wystarczy. Mam swoje prawo jazdy i swój własny samochód ----------------->
Kupiłam je za zarobione pieniądze na małych misjach, na które wysyłał mnie Simon. Tak... On jest naszym szefem. Szefem naszej grupy. Jak na razie i tak nie mogłam chodzić na misje sama, bo to było zbyt niebezpieczne. Tym bardziej, że jestem celem prawie wszystkich mafii na świecie. Na tą chwilę muszę pozostać w ukryciu, ale od września będę musiała pójść do szkoły. W czasie "wakacji" musiałam opanować cały materiał z podstawówki, gimnazjum i pierwszej klasy liceum. I to tyle z informacji co działo się przez ten czas.
Niedługo idę do szkoły. Trochę się boję, bo nie znam tu nikogo. Simon mówi, że mam ni utrzymywać zbytnio kontaktów z nikim. Do tej szkoły chodzi bardzo dużo osób takich jak ja, czyli agentów z przeróżnych wydziałów. Szef powiedział, że mogę zaufać tylko trzem dziewczynom z tej szkoły. Dał mi kartkę, na której były zapisane ich imiona i zdjęcia. Wsiadłam do samochodu i wróciłam do domu. Był nim piętrowy dom w stylu nowoczesnym. Gdy tylko przekroczyłam próg mieszkania, chłopcy zalali mnie lawiną pytań. Co ode mnie chciał Simon?
Okazało się, że moi japońscy rodzice, nie są moimi rodzicami. Simon nie wie dokładnie kim są, ale to podobno najlepsi szpiedzy na świecie. Oddali mnie, bo nie chcieli narażać swojego dziecka na niebezpieczeństwo. Poszłam do swojego pokoju, przebrałam się w luźniejsze ciuchy i zaczęłam grać na fortepianie. Po paru minutach zaczęłam śpiewać Yesterday - The Beatles i akompaniowałam sobie. Usłyszałam czyjeś kroki. W drzwiach stał Zayn.
-Masz śliczny głos... i ślicznie grasz...
-Dzięki... Chciałeś coś?
-Tak... Chcę ci coś powiedzieć.
Wszedł i zamknął za sobą drzwi. Podszedł do mnie i spojrzał mi w oczy.
-Bo widzisz... Ja... Czuję coś do ciebie. Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie. Kocham cię Blair...
Zaniemówiłam. Byłam zszokowana. Nie mogłam uwierzyć w to co właśnie powiedzieć.
-Ja... ja też cię kocham.
Rzuciłam się mu na szyję i rozpłakałam. Byłam szczęśliwa jak nigdy dotąd. Też go kochałam i chciałam strasznie, żeby ta chwila nadeszła. Zayn przybliżył swoją twarz do mojej. Zetknęliśmy się nosami, a potem pocałowaliśmy się. Po chwili leżeliśmy na łóżku. Całowaliśmy się i pieściliśmy. Nagle Malik podniósł się.
-Chcesz być moją dziewczyną?
-Em... Tak!-uśmiechnęłam się.-A mówimy reszcie?
-Może na razie lepiej nie...
-Okej...
Wstałam z łóżka. Usłyszeliśmy pukanie.
-Słucham?
-Jest zebranie w salonie. Jakaś nowa misja chyba.
-Zaraz będę.
Szybko zmieniłam ubranie na jakieś bardziej... 'stosowne'. Zapomniałam, że Malik wciąż był u mnie w pokoju. Na całe szczęście przebierałam się w garderobie. Kiedy się już przygotowałam, a chłopak przestał się na mnie gapić, zeszliśmy razem do salonu. Czekała tam na nas cała reszta włącznie z Simonem i Paulem. Simon zaczął mówić.
-Na początek sama Blair.
Wszyscy byli trochę zaskoczeni, ale w końcu opuścili salon i poszli do kuchni. Mogę się założyć, że i tak calutka szóstka będzie podsłuchiwać, ale to szczegół.
-Więc... Moja droga. Nadszedł już czas na twoją pierwszą misję prywatną.
-Nie jestem jeszcze dobrze przygotowana i...
-Jesteś-przerwał mi-masz talent, który ja chcę wykorzystać. Twoją misją będzie przechwycenie skradzionego naszyjnika. Jest to naszyjnik królowej Elżbiety warty kilka milionów dolarów. Mam nadzieję, że sobie poradzisz. To i to jest dla ciebie. Powiedział wręczając mi do ręki małego laptopa i komórkę. Pamiętaj, że to nie są jakieś tam przedmioty z niskiej półki. Powodzenia w misji. Możesz już iść.
-Dobrze, dziękuję.
Wyszłam z salonu z posępną miną. Chłopcy popatrzyli na mnie ze zdziwieniem. Pewnie nic nie słyszeli, bo Simon mówił dosyć cicho i na dodatek byliśmy bardzo oddaleni od drzwi. Poszłam do swojego pokoju i powaliłam się na łóżko i zamknęłam oczy. Po paru sekundach leżenia w bezruchu usłyszałam sygnał dochodzący z nowej komórki. Dostałam wiadomość z dokładnymi informacjami dotyczącymi misji. Za godzinę musiałam być na Regent Street. Przebrałam się (znowu ._.), w strój szpiegowski. Wzięłam jakąś kartkę i napisała wiadomość.
Ja już go nie słuchałam. Poszłam do łazienki się wykąpać. Po kąpieli trwającej około 15 minut Zaczęłam się szykować. Jak na razie nałożyłam tylko bieliznę i jakąś koszulkę. Usiadłam do pianina i zaczęłam grać jakąś melodię. Po piętnastu minutach brzdękania w klawisze usiadłam przy biurku i wyciągnęłam szkicownik. Narysowałam dziewczynę w wersji manga.-->
Okazało się, że moi japońscy rodzice, nie są moimi rodzicami. Simon nie wie dokładnie kim są, ale to podobno najlepsi szpiedzy na świecie. Oddali mnie, bo nie chcieli narażać swojego dziecka na niebezpieczeństwo. Poszłam do swojego pokoju, przebrałam się w luźniejsze ciuchy i zaczęłam grać na fortepianie. Po paru minutach zaczęłam śpiewać Yesterday - The Beatles i akompaniowałam sobie. Usłyszałam czyjeś kroki. W drzwiach stał Zayn.
-Masz śliczny głos... i ślicznie grasz...
-Dzięki... Chciałeś coś?
-Tak... Chcę ci coś powiedzieć.
Wszedł i zamknął za sobą drzwi. Podszedł do mnie i spojrzał mi w oczy.
-Bo widzisz... Ja... Czuję coś do ciebie. Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie. Kocham cię Blair...
Zaniemówiłam. Byłam zszokowana. Nie mogłam uwierzyć w to co właśnie powiedzieć.
-Ja... ja też cię kocham.
Rzuciłam się mu na szyję i rozpłakałam. Byłam szczęśliwa jak nigdy dotąd. Też go kochałam i chciałam strasznie, żeby ta chwila nadeszła. Zayn przybliżył swoją twarz do mojej. Zetknęliśmy się nosami, a potem pocałowaliśmy się. Po chwili leżeliśmy na łóżku. Całowaliśmy się i pieściliśmy. Nagle Malik podniósł się.
-Chcesz być moją dziewczyną?
![]() |
| Set Blair |
-Może na razie lepiej nie...
-Okej...
Wstałam z łóżka. Usłyszeliśmy pukanie.
-Słucham?
-Jest zebranie w salonie. Jakaś nowa misja chyba.
-Zaraz będę.
Szybko zmieniłam ubranie na jakieś bardziej... 'stosowne'. Zapomniałam, że Malik wciąż był u mnie w pokoju. Na całe szczęście przebierałam się w garderobie. Kiedy się już przygotowałam, a chłopak przestał się na mnie gapić, zeszliśmy razem do salonu. Czekała tam na nas cała reszta włącznie z Simonem i Paulem. Simon zaczął mówić.
-Na początek sama Blair.
Wszyscy byli trochę zaskoczeni, ale w końcu opuścili salon i poszli do kuchni. Mogę się założyć, że i tak calutka szóstka będzie podsłuchiwać, ale to szczegół.
-Więc... Moja droga. Nadszedł już czas na twoją pierwszą misję prywatną.
-Nie jestem jeszcze dobrze przygotowana i...
-Jesteś-przerwał mi-masz talent, który ja chcę wykorzystać. Twoją misją będzie przechwycenie skradzionego naszyjnika. Jest to naszyjnik królowej Elżbiety warty kilka milionów dolarów. Mam nadzieję, że sobie poradzisz. To i to jest dla ciebie. Powiedział wręczając mi do ręki małego laptopa i komórkę. Pamiętaj, że to nie są jakieś tam przedmioty z niskiej półki. Powodzenia w misji. Możesz już iść.
-Dobrze, dziękuję.
Wyszłam z salonu z posępną miną. Chłopcy popatrzyli na mnie ze zdziwieniem. Pewnie nic nie słyszeli, bo Simon mówił dosyć cicho i na dodatek byliśmy bardzo oddaleni od drzwi. Poszłam do swojego pokoju i powaliłam się na łóżko i zamknęłam oczy. Po paru sekundach leżenia w bezruchu usłyszałam sygnał dochodzący z nowej komórki. Dostałam wiadomość z dokładnymi informacjami dotyczącymi misji. Za godzinę musiałam być na Regent Street. Przebrałam się (znowu ._.), w strój szpiegowski. Wzięłam jakąś kartkę i napisała wiadomość.
,,Nie mogę powiedzieć gdzie jestem, ale nie martwcie się o mnie. Wyjaśnię wam jak wrócę.
Pozdrowienia. Blair xx"
Położyłam kartkę na biurku i wymknęłam się przez okno. Byłam dobrze wyszkolona jeśli chodzi o parkour i takie rzeczy. Wsiadłam w swój samochód i pojechałam na miejsce. Czekałam już w zaułku na Regent Street. Zauważyłam czarnego vana. Numery rejestracyjne zgadzały się z tym, który był w informacjach. Uruchomiłam auto i zaczęłam ich śledzić. Wkrótce zjechali w ślepą uliczkę. Zaparkowałam przy ulicy i poszłam w stronę vana. Widziałam paru mężczyzn wysiadających z auta. Weszli do budynku. Samochodu pilnował jedynie młody, początkujący chłopak. Zakradłam się od tyłu i weszłam pod samochód.
wycięłam otwór w podłodze i weszłam przez niego. W środku leżały jedynie jakieś worki i małe, metalowe pudełko na hasło. Wzięłam je i wyszłam tak samo jak weszłam. Uciekłam z miejsca i pobiegłam do mojego samochodu. Natychmiast go odpaliłam i pojechałam prosto do biura Simona.
*Tymczasem u chłopców*
-Gdzie ona do cholery jest?!-wrzasnął Liam.
-Może zobaczmy w jej pokoju-zaproponował z ironią Harry.
-Okej...
Cała piątka udała się do pokoju Blair. Minęła chwila zanim zobaczyli kartkę zostawioną na biurku.
-Simon...-powiedział Liam-Jedziemy do Simona. On na pewno coś wie.
Wsiedli do samochodów i udali się do biura szefa.
*Tymczasem u Blair*
-W takim razie co z tym robimy?-zapytałam Simona.
-Masz złamać hasło i upewnić się czy to na pewno nasza zguba.
-Okej, ale mam to przed nimi ukrywać?
-To jest tajna misja, powierzona tobie przez samą królową, więc lepiej na razie nic im nie mów. Dowiedzą się na sam koniec.
-Tylko proszę, jak coś to kryj mnie przed nimi, okej?
-Okej.
-Dzięki. To ja idę.
Zabrałam pudełko i poszłam w kierunku windy. Po paru sekundach byłam już na parkingu. Z daleka zobaczyłam samochód chłopaków. Szybko wsiadłam do mojego Lamborghini i odjechałam. Mam nadzieję, że mnie nie zauważyli. Pojechałam prosto do domu i wzięłam się za łamanie hasła do metalowego pudełka, w którym prawdopodobnie jest naszyjnik królowej warty kilka milionów. Tia... całkowicie normalne zajęcie -.-
Ale mniejsza z tym. Zaczęłam myśleć nad tym. Hasło ma cztery cyfry. Możliwe jest kilkaset tysięcy, albo nawet powyżej miliona kombinacji. Nagle wpadłam na pomysł. Widziałam to kiedyś na filmie i jeśli to zadziała to uratuje mi tyłek.Poszłam po róż do policzków i pędzel. Nabrałam trochę sypkiego różu na pędzel i lekko nałożyłam kosmetyk na klawiaturkę do wpisywania hasła. Udało się! Teraz wiem, że w haśle występują cyfry: 4, 8, 9 i 2. To mi ograniczyło liczbę możliwych kombinacji do o ile się nie mylę 24.
Po ok. godzinie znałam już hasło - 9284. Nagle do pokoju wszedł Liam. Szybko schowałam pudełko do szuflady i zasłoniłam je książkami.
-Gdzie ty byłaś?!
-Nie mogę ci powiedzieć. Simon mi zabronił.
-Aha... Rozumiem, ale czy ty masz pojęcie jak my się martwiliśmy? A jeśli by ci się nie udało i by cię złapali? Ryzykowałaś życie dla głupiej misji-wydzierał się na mnie.
W końcu nie wytrzymałam. Wstałam i popatrzyłam mu prosto w twarz.
-Dla twojej wiadomości, mam misję zleconą przez samą królową, więc rusz swój tyłek i wynoś się z tego pokoju, bo jeśli nie zrobię tego co mam zrobić, będę skończona! Rozumiesz to?
Chłopak stanął jak wryty. Nie miał zielonego pojęcia, że to jest tak ważne.
-Prze...Przepraszam nie wiedziałem o tym.
-To ja przepraszam nie powinnam się drzeć. Tylko nie mów reszcie, ok? Simon by mnie chyba zabił.
-Okej... To ja już pójdę.
Wyjęłam pudełko z szufladki i wprowadziłam hasło. Zgadzało się!
-Jest! Udało się!-wrzasnęłam.
Po chwili uspokoiłam się, nałożyłam rękawiczki i wyjęłam ostrożnie zawartość mini-sejfu. Było to małe, czarne pudełko. Otworzyłam je, a w środku leżał nienaruszony naszyjnik wysadzany przeróżnymi kamieniami szlachetnymi. Zamknęłam pudełko i włożyłam je do małej torby foliowej. Zdjęłam rękawiczki i pojechałam do szefa.
***
-Gratulacje mała!
-Dziękuję.
-Wiedziałem, że sobie poradzisz. Jutro masz osobiste spotkanie z królową. Powiedziała, że chce cię poznać i nagrodzić.
-O jezu...-byłam totalnie zaskoczona.
-Jestem Simon, ale miło mi. Masz być gotowa jutro o czternastej. Czarna limuzyna podjedzie pod twój dom. Tylko pamiętaj. Upewnij się, że rejestracja będzie taka sama jaką ci prześlę, kierował będzie wysoki mężczyzna po trzydziestce, blond włosy i niebieskie oczy, nazywa się Carl i nie będzie nikogo oprócz ciebie i Carla. A i ubierz się bardzo elegancko, zrozumiano?
-Oczywiście, a czy...
-Właaaaśnie, chłopcy też mają tam być.
-Dobrze. Cześć.
-Powodzenia!
-Dzięki! Pa!
Zeszłam na parking, weszłam do samochodu i pojechałam do domu. Poszłam prościutko do swojego pokoju, bo było dosyć późno. Rozebrałam się i w samej bieliźnie położyłam spać.
Obudziłam się około godziny dziewiątej. Czułam jakby ktoś mnie obejmował. Otworzyłam oczy, obróciłam głowę w bok i o mało nie wrzasnęłam. Obok mnie, w samych bokserkach leżał mój chłopak. Ostrożnie zeszłam z łóżka, żeby go nie obudzić i poszłam do łazienki. Przemyłam twarz, przeczesałam włosy i nagle przypomniała mi się pewna rzecz. Spojrzałam na zegarek - godz. 10.12. Podbiegłam do mojego łóżka, w którym nadal smacznie spał Zayn. Pocałowałam go w policzek i delikatnie obudziłam.
-Takie pobudki to ja bym codziennie mógł mieć...-ziewnął.
-Wstawaj, wstawaj dzisiaj bardzo ważny dzień!
-Masz urodziny?
-Nie~, ale mamy spotkać się z królową Elżbietą.
-Że co?!-Zrobił wielkie oczy.-Ale jak to.....?
-Tak to... później ci wszystko wytłumaczę, a teraz się zbieraj i powoli szykuj. Wszyscy mają być gotowi na 13.30!
-To ja pobudzę resztę...
-Okej... Jak chcesz to możesz się jeszcze zdrzemnąć. Mogę wam przygotować...
-Niee... Idę ich pobudzić... Ciekawi mnie jakie będą mieć miny... Albo mam pewien pomysł.
Spojrzałam na zegarek - godzina 12.40. Jak ten czas szybko leci.
Ubrałam się i zeszłam na dół gdzie czekała już na mnie reszta. Kiedy zeszłam wszyscy byli zdziwieni.
-Idziemy?
-Wo~w... ekhem.... To znaczy tak!-powiedział Harry.
Zayn spiorunował go wzrokiem. Loczek uspokoił się i wszyscy poszliśmy do limuzyny. Po kryjomu upewniłam się, że wszystko się zgadza i wsiadłam do samochodu.
-Idziemy?
-Wo~w... ekhem.... To znaczy tak!-powiedział Harry.
Zayn spiorunował go wzrokiem. Loczek uspokoił się i wszyscy poszliśmy do limuzyny. Po kryjomu upewniłam się, że wszystko się zgadza i wsiadłam do samochodu.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz